Ta strona wykorzystuje ciasteczka ("cookies") w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Czy wyrażasz na to zgodę?

Czytaj więcej

Rais Said

Pod koniec kampanii 2026 niespodziewanie odszedł rais Said Abdu Kereti. Przez ponad dwadzieścia pięć lat współpracy rais Said stał się nie tylko częścią naszego zespołu, ale też przyjacielem. Zarówno robotnicy jak i członkowie zespołu badawczego szanowali jego zdanie, ja zaś ceniłem jego lojalność i rady, które zawsze wynikały z troski nie tylko o prowadzone badania, ale też – a może przede wszystkim – o nas. Był człowiekiem stanowczym, czasem mógł się wydawać wręcz surowy, ale wszystko to wynikało z Jego podejścia do pracy. Said czuł się odpowiedzialny za przebieg kampanii, swoje obowiązki chciał wypełnić najlepiej jak mógł. Pochodził z długiej linii raisów, a to zobowiązywało. Nasza znajomość nie ograniczała się wyłącznie do pracy w terenie, wielokrotnie gościłem w Jego domu, gdzie mogłem zobaczyć innego Saida – ciepłego, serdecznego, rodzinnego. Z dumą opowiadał o swoich synach, z uśmiechem komentował szkolne postępy swojej ukochanej córki, Kariman. Mnie również traktował jak członka rodziny, namawiając na kolejne porcje dań, które przygotowała Jego żona, martwiąc się, że za mało jem jak na kierownika misji. Wszystko, co zrobiliśmy w Saqqarze, nosi jego ślad. Bez niego te miejsca wyglądałyby inaczej, a nasze prace nie miałyby tej samej jakości. Zostawił po sobie więcej, niż sam pewnie przypuszczał. Będzie mi go bardzo brakowało.

Kamil O. Kuraszkiewicz

 

في آخر موسم ٢٠٢٦ رحل الريّس سعيد عبده كريتي بشكل مفاجئ. وعلى مدى أكتر من خمسة وعشرين سنة من الشغل مع بعض، بقى سعيد مش بس جزء أساسي من فريقنا، لكن كمان صديق قريب. العمّال وأعضاء الفريق البحثي كانوا بيحترموا رأيه، وأنا شخصيًا كنت بقدّر إخلاصه ونصايحه اللي دايمًا كانت نابعة من حرصه الحقيقي مش بس على الشغل اللي بنعمله، لكن — ويمكن قبل كل حاجة — علينا إحنا. كان إنسان حازم، وأحيانًا ممكن يبان شديد، لكن ده كله كان طالع من طريقته في الشغل. سعيد كان حاسس بالمسؤولية عن سير الموسم، وكان عايز يكمّل واجبه بأفضل شكل يقدر عليه. هو جاي من عيلة طويلة من الريّسين، وده كان بالنسبة له التزام وشرف. علاقتنا ما كانتش مقتصرة على الشغل في الموقع. زُرت بيته مرات كتير، وهناك شُفت سعيد التاني — الدافي، الطيب، العائلي. كان بيحكي بفخر عن أولاده، وبيبتسم وهو بيتكلم عن تقدم بنته الحبيبة، كريمان، في المدرسة. وكان بيعاملني كأني واحد من العيلة، يلحّ عليّ آكل كمان من الأكل اللي كانت بتحضّره مراته، ويقلق إني باكل قليل “على مدير بعثة”. كل اللي عملناه في سقارة شايل بصمته. من غيره الأماكن دي ماكانتش هتبقى بالشكل اللي نعرفه، وشغلنا ماكانش هيوصل لنفس المستوى ولا نفس الروح. هو ساب وراه أكتر بكتير مما كان متخيّل. وهنفتقده جدًا.